Działaj, tu i teraz! część 1

Turystyka, to jedna wielka niespodzianka. Każdy pracujący w tej branży doświadcza wielu nieprzewidywalnych sytuacji. W organizowaniu podróży i w ich realizacji, bo życie lubi zaskakiwać, najczęściej działając według praw Murphy’ego.

Pracujący na pierwszej linii w charakterze kierownika wyprawy i pilota wiedzą, że zdarzyć się może wszystko. I zdarza. Wtedy najważniejsze jest jedno. Działać, tu i teraz. No matter what. Podnosić na duchu, dawać przykład i działać. Niemal z każdej, wydawałoby się niemożliwej sytuacji, można wyjść choć trochę mniej poturbowanym (patrz: Ernest Shackleton, Bear Grylls), a czasami można to zrządzenie losu zamienić w sukces. Empatia, współpraca, przykład, pomoc, czy stanowczość nagrodzą szacunkiem i wdzięcznością na zawsze. Podróże, to doskonała lekcja życia, nauki i pokory. 

Australia

Outback. Siedzimy przy ognisku, wokół rdzawy piach, dęby pustynne i eukaliptusy. Ciemność. Dźwięk cykad od czasu do czasu przerywa wycie dingo. Są blisko. Zwabił je zapach przygotowanej kolacji australijskiej. Dreszczyk emocji przed nadchodzącą nocą w…namiotach.
Za dnia widziane perentie (największe tu jaszczury), dzikie konie brumbees, insekty i miliardy much
działają na wyobraźnię.  Podniebienia czują  jeszcze smak grillowanego kangura, kiełbasek ze strusia i doskonałej wołowiny, spłukanych australijskim winem. Podziwiamy Drogę Mleczną. Widoczna na dłoni, jak w imaxie. Opowiadam o niebie południowym, pokazując Krzyż Południa, a nawet Obłoki Magellana. Czas spać. Następnego ranka wymagający trekking do kanionu.  Ale jak zasnąć? Outback nie śpi. Ciszę nagle przerywa przeraźliwy ryk… wielbłąda. 

Serce Nowego Orleanu

Bourbon Street, historyczna i kultowa ulica, pełna turystów, jakiej trudno szukać w świecie. Z każdej knajpki, klubu, restauracji wydobywa się głośny dźwięk muzyki. Muzyki doskonałej, wysławionej  tu przez Luisa Armstronga. Trąby, puzony, perkusje, gitary… Nie, to nie festiwal Mardi Gras – ten odbędzie się na przełomie lutego i marca. Wtedy to korale i maski zdominują miasto.  Każdego wieczoru na Bourbon Street odbywają się parady muzyczne, pije się drinki, tańczy, bawi, nawiązuje znajomości. W powietrzu snuje się marycha i klimaty voodoo, śpiew i zabawa – wrażenia jedyne w swoim rodzaju. Kulinarnie: po kreolsku – wyśmienite gumbo (zupa ze skorupiaków), jambalaya (czyli wszystko do gara, co pod ręką), lub słodkie beignet (czyt. „bejnie”, takie ichniejsze pączusie). W kulturowym szoku zbieramy energię, przed porannym wypadem na bagna deltą Missisipi. Obowiązkowa lekcja historii niewolnictwa z wizytą na dawnej plantacji bawełny i trzciny cukrowej. Coś ściska w gardle.

Rio de Janeiro

Głowa cukru (Pao de Azucar). Przepiękna panorama wyjątkowo malowniczo położonego miasta. Nagle na miejscu zbiorki nie pojawia się ponad 70-letni turysta. Jak to możliwe?! Przecież tam nie można się zgubić! Dłuższa historia …zakończona happy endem. Relaks – Copacabana. Niezbyt długi – okradzeni turyści z aparatu foto. Wizyta na policji. Potem kolacja. W typowej brazylijskiej restauracji „Churrasqaria”, „Fogo de Chao”, „Rodizio”– dania mięsne serwowane ze szpady – wspaniała gratka dla polskiego turysty. Mimo dziesiątek faveli, dozgonnej miłości do piłki nożnej – wszechobecna kultura karnawału. Nogi do samby prowadzą same. Stąd nie chce się wyjeżdżać. 

Calgary, Kanada

Tuż po przylocie atak padaczki turysty w autobusie. Szybka akcja ratownicza, pogotowie, ambulans, szpital. Szczęśliwe zakończenie. To nasz wstęp do corocznego święta  Stampede – największego rodeo na świecie! Turyści jeszcze o tym nie wiedzą, że przyrodniczo będzie to dla nich niezapomniany wyjazd. Góry, szmaragdowe jeziora, niedźwiedzie brunatne, łososie. Kanada pachnąca żywicą. Obowiązkowo zapakują później syrop klonowy i indiańskie pamiątki. Nikt stąd nie wyjedzie, zanim nie posmakuje putina (poutine) oraz ogona bobra. Po sezonie – karibu. Zdjęcia z wyprawy okażą się rewelacją – „co drugie” do National Geographic. Kraina Szarej Sowy zostawia ranę w sercu. Opuszczonej Miłości.

Wenezuela

Delta Orinoko, tereny zamieszkałe przez Indian Warao. Noc. Do najbliższej cywilizacji min. 4 godziny jazdy szybką łodzią motorową. Poważnie chory psychicznie, obrażający innych agresywny turysta odmawia dalszego udziału w imprezie i żąda natychmiastowego powrotu do …Polski. Wokół kajmany, węże, piranie, dżungla, woda, krzaczory i wszystko, co w nich się czai, aby nas zjeść. …Aż się prosi. Poświęcić? Indianie pilnują, aby nic się nie stało. Perswazja nie działa. Nadal kusi, aby poświęcić. 

Petra, Jordania

Standardowo pogoda przepiękna, słonecznie, gorąco. Uwaga – zajeżdża Andy. Następuje oberwanie chmury, burze i paniczna ewakuacja Petry. Za schronienie służy Skarbiec Faraona. Doliną płynie już rzeka. Nie wolno nikomu iść, bo nie utrzyma się na nogach Zorganizowana akcja ratunkowa Jordańczyków – „delikatnie” nieudolna. Po kilku godzinach wywiezieni jeepami i uratowani! Wartość przygody: bezcenna. 

..koniec cz. 1, cdn…

Podobne posty

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.